Jestem na TAK! Czerwiec 2015
Witajcie! W kwietniu kiwałam paluszkiem i pokazałam Wam produkty, które mi się nie sprawdziły. Aktualnie mam kilka fajnych rzeczy, które warto pokazać/ spróbować. Tak się fajnie złożyło, że większość kosmetyków jest do pielęgnacji twarzy. Zapraszam do lektury.
1. Płyn micelarny 3w1 Garnier- płyn zakupiłam chyba pod koniec maja. Mój wybór opierał się na opisie i przede wszystkim na objętości- ma aż 400 ml, a kosztował ok. 14 zł. Produkt delikatny, nie drażniący. Mi zmywa makijaż w stopniu wystarczającym( zawsze stosuję jeszcze żel do mycia twarzy), nie powodując uczucia dyskomfortu. "Usuwa makijaż, oczyszcza, koi" myślę, że firma idealnie opisała działanie. Na 1 opakowaniu się nie skończy- polecam.
2. Żel myjący do twarzy Biolaven- byłam negatywnie nastawiona z dwóch powodów: żel jest lawendowy, a ja nie cierpię jej zapachu oraz jest marką od Sylveco, w którą to bardzo wątpiłam. Z produktem miałam możliwość zapoznać się dzięki ShinyBox i Viosennej Metamorfozie. Jako, że skończył mi się wcześniejszy żel sięgnęłam po Biovalen...i odkryłam, że pachnie cudnie! Dla mnie lawendy tam nie ma, czuję słodki, kuszący zapach pestek winogron. W samym zapachu się zakochałam, później było już tylko lepiej. Żel ma konsystencję olejku, mało się pieni, ale bardzo dobrze usuwa makijaż! Wiele żeli mimo kilkukrotnego użycia nie zmywało resztek makijażu, ten nie ma z tym problemu- 3 krotne użycie zmywa oporny makijaż na bazach, utrwalaczach i mocnych podkładach. Zamówiłam już kolejne opakowanie na allegro koszt ok 14-16 zł. Niestety małe opakowanie(150 ml) nie jest ekonomiczne, ale mimo wszystko dla takiego efektu warto zakupić.
4. Rozświetlająco- nawilżający krem koloryzujący Avon- krem z serii NutraEffects, aktualnie kosztuje 16,99 zł. Jest to produkt, który naprawdę ożywi i opali naszą buzię- trochę jak BB tylko wymagający podkładu. Tworzy ładną, delikatną opaleniznę, ale na tyle widoczną, że trzeba naprawdę uważać przy nakładaniu produktu- można zrobić sobie maskę. Ja smaruję również całą szyję- koniecznie dookoła. Produkt spełnia wszystkie zadania, jednak jest dość tłusty, dlatego polecam nakładanie na niego nawet lekkich podkładów, żeby się nie świecić. Zdjęcia z lampą błyskową i bez. Jak widać na 1 fotce nałożyłam za dużo produktu i nie miałam jak rozsmarować :P
5. Balsam myjący do włosów z betuiną Sylveco- sama nie sądziłam, że to przyznam, ale tak jestem zadowolona, nawet bardzo! Po pełnowymiarowym pszenicznym koszmarze z ShinyBox zlitowałam się nad próbką. Balsam tworzy delikatną pianę, ale na tyle wyraźną, że mam ten "efekt mycia". Co prawda próbka starczyła tylko na 1 mycie, ale moje włosy mi podziękowały za naturalne produkty. Na tyle jestem zadowolona, że czekam na zakupiony szampon. Dobra odskocznia dla moich włosów po mocnych odżywkach fryzjerskich. Polecam do spróbowania szczególnie tym, którym nie sprawdził się szampon pszeniczny. Koszt coś koło 24-26 zł za 300 ml.
Jedna myśl mnie naszła... kupowanie pudełek to jednak dobry biznes- sama bym po wiele produktów nie sięgnęła. Polecam, każdemu do spróbowania- chociaż raz, a wyborów i firm jest wiele :)
Pozdrawiam! :)
Komentarze
Prześlij komentarz