Zoeva paleta Cocoa Blend i The Balm Mary Lou

Tak jak obiecałam, przedstawiam zamówienie z Mintishop, czyli Zoeva i The Balm
Paletki Zoeva są już kultowe, wiele osób je kocha, rzadko słyszę negatywne komentarze. Sama przetestowałam już Naturally Yours i zakochałam się w konsystencji i intensywności kolorów. 
Cienie z tej firmy naprawdę dobrze się rozprowadzają, wspaniale łączą się ze sobą i z innymi produktami. Nie sypią się, a jeżeli już to naprawdę nieznacznie w porównaniu z niektórymi cieniami. Sprawiają wrażenie lekko mokrej konsystencji, co pięknie jest widoczne w perłowych/ brokatowych odcieniach. Paletka jest dobrze skomponowana, opakowanie jest ładne, dobrej jakości, jednak brakuje mu lusterka- co przy osobie ślepej- jak ja- utrudnia malowanie. Cena 1 palety to około 72 zł i jest to cena do zaakceptowania- jeżeli lubisz 1 porządny kosmetyk to Zoeva będzie dobrym wyborem. 
Paleta Cocoa Blend to znowu odcienie brązów. Na zdjęciach widać jak niewiele odcieni jest wyłamanych z tej kolorystyki. Zaliczyć możemy jedynie Warm Notes, Infusion( nie licząc złotego brokatu) i ew. Delicate Acidity- ten ocień w ogóle jest niespodzianką. Pierwszego dnia myślałam, że to taki przełamany fiołkowy i prawie nałożyłam go na środek powieki- moim zdaniem to taki śliwkowy brąz- żeby nie było za dużo samych brązów w palecie ;)
Niestety z Zoevą wszystko jest fajnie, dopóki posiadasz 1 paletkę, kiedy zakupujesz kolejne widzisz słabe punkty firmy. Podejrzałam sobie inne propozycje i niestety firma jest bardzo ostrożna. Pragnie, aby każda paleta była mega uniwersalna, dlatego w większości stawia na wiele odcieni brązów, rudości, złota. Gdzieniegdzie pojawiają się inne odcienie róż/fiolet, szarości/niebieskie, zieleń jednak w/w odcienie są bardzo zachowawcze. Brakuje mi trochę szaleństwa, przynajmniej jednego odcienia, który ożywi i może nieco ośmieli kobiety. Kompozycje są piękne, ale przewidywalne i to rzuciło mi się jak tylko odpakowałam CB. Trochę szkoda, bo firma ma możliwości i naprawdę dobre kosmetyki, ale być może boi się wyjść poza wyznaczone granice. Tak czy inaczej czekam na odrobinę koloru i szaleństwa. 
Oczywiście nie zmniejszyło to mojej miłości do firmy, może pozostawiło mały niesmak.

Ah, The Balm! Firma wychwalana przez wszystkie blogerki, przez wszystkie drogerie. Więc i ja postawiłam się skusić. Poleciałam na słodką, rozświetloną blondynkę Mary Lou. Wybrałam rozświetlacz, ponieważ szukam w tego typu kosmetykach tego efektu co na czerwonym dywanie- idealna cera pięknie i delikatnie rozświetlona. No cóż...trochę byłam zdziwiona ponieważ jest to nieco inny produkt niż się spodziewałam. Myślałam, że to będzie subtelne rozświetlenie. Oszem efekt jest ładny i prawie naturalny, ale moim zdaniem zostawia za dużo brokatu( w ogóle myślałam, że go tam nie ma:( ). Fakt, cera wygląda ładnie, nie nachalnie, nie brokatowo, ale jednak ten brokat jest i nie tworzy to efektu upragnionego, ale też jest go bliżej niż moje inne rozświetlacze. Produkt kosztuje 64,90 zł- promocja. 
Moja opinia jest taka- jeżeli bardzo chcecie ten produkt i nie macie ciekawszych wydatków to jak najbardziej można po niego sięgnąć. Natomiast jeżeli na Waszej liście zakupów jest o wiele więcej pozycji -i to być może ciekawszych- to nie traćcie teraz kasy na Marysię, bez niej też dacie sobie radę, a być może kupicie kilka różnych produktów, a nie jeden.


Ciekawa jestem Waszych opinii na temat Zoevy i The Balm. 

Komentarze

  1. Czy Pani w ogóle wie co pisze?? Jeżeli szuka Pani szaleństwa kolorów w palecie to może warto wybrać np. Love is a story albo inną bardziej szaloną kolorystycznie paletę Zoeva, a co do rozświetlacza to czy wie Pani jak wygląda brokat? Lub czym jest brokat? W The Balm nie ma ani grama brokatu, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty