Na nowy rok dziewiczy ShinyBox- recenzja styczniowego 'Winter in the City'
Jako osoba zakręcona słyszałam gdzieś/ kiedyś o takim wynalazku jak pudełka z próbkami. Czytałam kilka razy o zawartości i dopowiedziałam sobie sama cenę- myślałam,że kosztują ok. 100 zł. Te, które znają boxy już wiedzą, jak bardzo się myliłam.
Na stronę ShinyBox trafiłam zupełnie przypadkiem. Był to moment, w którym zawartość pudełka była już znana. Wszyscy tak bardzo w komentarzach wychwalali produkty, a nawet sam pomysł pudełek, że postanowiłam spróbować- bo niby dlaczego nie?
Zamówiłam moją " nagrodę" za ciężki dzień w pracy i czekałam na przesyłkę. Moment otwierania pudełka był bardzo ekscytujący- chciałam już poznać produkty, które były polecane przez inne kobiety. Pierwsze ważenie? Elegancja! Małe śliczne pudełko, kosmetyki zawinięte w bibułkę, opisy kosmetyków. Każda pomyśli " ideał, i to za przystępną cenę".
Dzisiaj już jestem po testach produktów i zaczynam się zastanawiać, czy aby na pewno warto.
W pudełeczku znajdowały się:
1. BEAUTYFACE Innowacyjne serum do twarzy, warte ok. 30 zł za 10ml, produkt był pełnowymiarowy.
Trafił mi się collagen- nie jest całkiem źle. Na pewno nie zaszkodzi mojej buzi. Producent podaje, że sera mają konsystencję żelu- zgadza się jest to niecko lepki żel szybko się wchłaniający. Moja buzia i ja nie widzimy żadnej różnicy. Nie jest bardziej miękka, elastyczna jest po prostu lepiąca się. Cena za "niby" mega produkt nie jest wysoka, ale po buteleczce jaką dostałam nie sięgnę więcej po ten kosmetyk.
2. SYLVECO Oczyszczający peeling do twarzy - kolejny pełnowymiarowy produkt wart ok. 20 zł.
Jest to kosmetyk na który najbardziej czekałam. Nie jest on dostosowany do mojej cery( sucha), producent przeznaczył go do cery tłustej. Ale co z tego? Peeling ma maleńkie drobinki, moim zdaniem odczucie jest dziwne, ale bardzo pozytywne. Lubię ten moment, w którym masuję sobie nim buzię. Zapach ma bardzo ziołowy, ale mi osobiście to nie przeszkadza. Jak to mój ukochany powiedział po wypróbowaniu na nim tego produktu " czuję nutę dekadencji"(cokolwiek miał na myśli), a więc wnioskuję, że produkt także mu się spodobał i na pewno jest bardziej dostosowany do jego potrzeb skóry. Myślę, że jestem w stanie zakupić ten produkt jeszcze raz,
3. SYLVECO Szampon lub Balsam do włosów -pełnowymiarowy cena ok. 28 zł.
No cóż by tu powiedzieć. Trafił mi się szampon, pachnie ładnie. Tyle z zalet. Nie cierpię jak produkt, który ma się pienić nie robi tego. Mycie nim głowy bardziej przypominało nakładanie jakiegoś olejku. Nie powiem, żebym była zadowolona z efektów po myciu( jak można to tak nazwać). Mama powiększyła grono swoich kosmetyków.
4. GLAZEL Perełki rozświetlające skórę, mini produkt. Cena pełnowymiarowego ok. 45 zł.
Perełki bardzo jasne, nie są napigmentowane różem/brązem jak to przy rozświetlaczach czasami bywa. Delikatny, subtelny efekt. Aktualnie są po prostu kolejnym kosmetykiem na mojej półce- może jak poznam więcej produktów tej firmy to i do nich bardzie się przekonam.
5. VEDARA Balsam do ust z 24 karatowym złotem mini produkt. Cena pełnowymiarowa ok. 24 zł.
Przyjemny balsamik do ust, jak obiecuje producent zawiera 24k złoto. Pachnie pięknie, ma fajną konsystencję, w pudełku żółty, na ustach bezbarwny z bardzo, bardzo delikatnymi drobinkami brokatowymi. Mogę go z czystym sumieniem polecić bo usta faktycznie są w lepszej kondycji.
Osobiście czekam na przesyłkę lutową, ale już teraz wiem, że płacenie w ciemno chyba nie jest dla mnie. Wolę wiedzieć, za co daję całe 49 zł. Moje styczniowe pudełko mimo pierwszej ekscytacji trochę mnie zawiodło. A co Wy powiecie na temat pudełek? Korzystacie z tego typu rozwiązań czy wolicie nie kupować w ciemno kosmetyków?
Komentarze
Prześlij komentarz